Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą życie codzienne

Co w Korei piszczy? S01 E01

Biorąc pod uwagę, że w Korei ciągle coś się dzieje, a ze względu na koronafazę niewielu z Was ma – póki co – okazję przekonać się o tym osobiście, postanowiłem opublikować cykl artykułów o wszystkim i o niczym, pod roboczym tytułem „Co w Korei piszczy?”. Tematu koronawirusa oczywiście niestety uniknąć się nie da. Jak zapewne wiecie, w Korei Południowej nigdy nie został ogłoszony pełen lockdown , a jedynie wprowadzono regulacje mające na celu zachowanie zwiększonego dystansu społecznego. Dzięki ich przestrzeganiu przez zdecydowaną większość obywateli, powszechnemu wykonywaniu testów na obecność wirusa i monitorowaniu kontaktów osób zarażonych, na przełomie kwietnia i maja liczbę nowych przypadków udało się zredukować do mniej niż pięciu na dobę. Jednak wprowadzone na początku maja nowe, mniej restrykcyjne reguły dystansowania społecznego, coraz lepsza pogoda i – zapewne dobrze Wam znany – syndrom znużenia koronawirusem zrobiły swoje i liczba zarażonych ponownie zaczęła rosn...

11.11 - Dzień Pepero

Pamiętacie mój wpis o comiesięcznych koreańskich Walentynkach ? Dzisiaj obchodzimy ich listopadowe wydanie, czyli Dzień Pepero. Pepero – co to jest? Mieszkając w Polsce, nigdy nie zetknąłem się z Pepero (wierna transkrypcja koreańskiego 빼빼로 to ppaeppaero , ale uproszczona wersja przyjęła się lepiej). Pepero to coś na kształt naszych słonych paluszków – tyle, że niesłonych i w trzech czwartych długości pokrytych czekoladą w różnych smakach. Te podobno rdzennie koreańskie słodycze (choć Japończycy twierdzą, że Pepero to nieudolna kopia ich pałeczek w czekoladzie, Pocky) wytwarza jeden z rynkowych potentatów, firma Lotte – ta sama, która jest właścicielem „polskiego” Wedla. Skąd wziął się Dzień Pepero? Jak zwykle, teorii na ten temat jest mnóstwo. Według najbardziej popularnej, na pomysł obdarowywania się Pepero wpadły w 1983 r. dwie uczennice jednej z koreańskich szkół średnich. Wymieniając się słodkimi upominkami, dziewczęta życzyły sobie, by stał...

W zdrowym ciele…

Czy już wspominałem, że w Korei żyje się w ciągłym biegu? Chyba tak, ale jeśli nie, to niniejszym wspominam: w Korei żyje się w ciągłym biegu. A do takiej gonitwy trzeba mieć kondycję. Dlatego Koreańczycy nieustannie ćwiczą. Od rana do wieczora, a bywa że i w nocy. Od dzieciństwa do późnej starości. Na zorganizowanych zajęciach w klubach sportowych, lub na wolnym powietrzu – z własnej niczym nie przymuszonej woli. Tak wygląda większość plenerowych siłowni w Korei... Źródło Czy to w Seulu czy w Pohang, kluby sportowe, zwane tutaj helseujang (헬스장), można znaleźć dosłownie na każdym rogu. Fakt, że często bankrutują , ale w ich miejsce natychmiast pojawiają się nowe. Z reguły czynne przez całą dobę i z reguły zatłoczone. Bladym świtem pełno w nich ludzi którzy postanowili poćwiczyć przed pracą. Po ósmej pojawiają się gospodynie domowe, bo dzieci i mężowie nakarmieni i wyprawieni do szkoły/pracy, więc można poćwiczyć. Wczesne popołudnie to pora emerytów. Po nich pojawia się młodzie...

W metalowej misce...

Jeśli kiedyś byliście w Korei, albo przynajmniej raz zajrzeliście do mojego albumu ze zdjęciami koreańskich potraw na Instagramie (w co głęboko wierzę), to na pewno zwróciliście uwagę że Koreańczycy przy jedzeniu korzystają z metalowych pałeczek, a nierzadko używają również metalowych misek czy nawet kubków. Bibimbap najlepiej smakuje z metalowej miski... Skąd to zamiłowanie do metalu? Istnieje na ten temat wiele teorii. Według pierwszej z nich, w zamierzchłych czasach koreańscy władcy używali pałeczek wykonanych ze srebra, by… uchronić się przed otruciem. W następstwie kontaktu z wieloma związkami chemicznymi srebro ciemnieje; właśnie dlatego wykonane z niego pałeczki miały służyć jako detektor ewentualnej trucizny dodanej do królewskiego pożywienia przez któregoś z przeciwników władcy. Ile w tej historii jest prawdy, nie mam pojęcia. Faktem jest natomiast, że w przeszłości pałeczki wykonane ze złota, srebra czy chociażby mosiądzu były w Korei jednym z wyznaczników statusu ...

Wiosna, ach to (prawie) ty!

Po ubiegłotygodniowym huraganie, w weekend temperatury w Pohang wzrosły do 15-17 stopni i choć na najbliższy tydzień zapowiadane jest przejściowe ochłodzenie, to w powietrzu czuć już wiosnę. Pora więc napisać, jak wygląda ta pora roku w Korei. Wiosna w Korei to przede wszystkim czas kwitnienia wiśni. Źródło Pierwszym zwiastunem koreańskiej wiosny są rozkwitające krzewy forsycji. Według meteorologów, na najdalej na południe wysuniętym skrawku Korei – wyspie Jeju – forsycje zakwitną w tym roku już za nieco ponad tydzień, a około 16-19 marca będziemy się nimi mogli cieszyć również w Pohang. A kilka dni po forsycjach powinny zacząć rozkwitać niezwykle popularne w Korei krzewy azalii i zrobi się naprawdę kolorowo 😍 Według specjalnych "kwiatowych" prognoz, wiosna już tuż, tuż! Źródło Ale w Korei wszyscy wyczekują z utęsknieniem, kiedy zakwitną drzewa wiśniowe. Według pierwszych prognoz opublikowanych w ubiegłym tygodniu przez Koreańską Agencję Meteorologiczną, na...

Z wizytą na Jukdo Market

Jedną z zalet mieszkania nad morzem jest nieograniczony dostęp do świeżych ryb i owoców morza. W naszym mieście najlepiej zaopatrywać się w nie na zlokalizowanym tuż przy porcie rybackim targu Jukdo Market . Specjalnie dla Was wybraliśmy się tam w dzisiejsze popołudnie. Krab śnieżny - jeden z produktów eksportowych Pohang Założony ponad pół wieku temu Jukdo Market (죽도시장) jest jednym z największych targów rybnych na wschodnim wybrzeżu Półwyspu Koreańskiego. W sporych rozmiarów halach oraz w ich bezpośrednim otoczeniu znajduje około 1500 stoisk, na których można zaopatrzyć się w świeże i przetworzone ryby, owoce morza i wodorosty. Na miejscu jest też kilka restauracji, w których można zjeść najlepsze i najtańsze sashimi w mieście. Jukdo Market jest czynny codziennie oprócz drugiej niedzieli miesiąca, w godzinach od 8 do 22; o jakiej porze byśmy się tam nie pojawili, targ zawsze wypełniają tłumy mieszkańców Pohang, a okoliczne ulice są nieustannie zakorkowane. Jukdo Marke...